|
Szanowni Państwo, czy przypominacie sobie urokliwy serial „Przystanek Alaska”? Permanentne zimno, śnieg po horyzont, życie na wolniejszych obrotach - miejsce na końcu świata, a jednak co drugi widz chciałby odwiedzić je osobiście. A czy kojarzą Państwo Sandomierz? Z pewnością lepiej niż przed rokiem zanim na szklanym ekranie zagościł „Ojciec Mateusz”. Dzięki serialowi ludzie z całego kraju - od południa po północ i od wschodu po zachód - zaczęli postrzegać to miejsce jako warte zobaczenia na żywo. |
|
Więcej…
|
|
|
Sandomierz jest jak Humphrey Bogart... Malownicze kamienice tulące się o zmroku jedna do drugiej. Puszysty biały śnieg, pod którym uginają się gałęzie, przykrywa ulice, chodniki i skwery, pozwalając ciepłemu światłu latarń kłaść się na tej bieli niczym złote wstążki. Sceneria tak bajkowa, że ani Dickens, ani Andersen nie zawahaliby się, by właśnie tam osadzić fabułę swoich opowiadań.
|
|
Więcej…
|
|
Bajkowa kraina W pamięci mam dyskusję, która toczyła się w latach dziewięćdziesiątych. Zastanawiano się wtedy, czy w herbie Pacanowa powinien być święty Marcin czy Koziołek Matołek. I chociaż kozioł nigdy w herbie nie był, a równorzędnym symbolem miasteczka był zawsze, wiele osób chciało wtedy wymazać kozła całkowicie z historii Pacanowa.
|
|
Więcej…
|
|
|